Młoda kobieta powoli wkroczyła w pusty zaułek. W jednej chwili ucichł gwar niedalekiej ciżby, pociemniało skryte za wysokimi murami słońce. Przez chwilę jeszcze czerpała otuchę z nadziei, że towarzysze postępują kilkadziesiąt kroków za nią, dzięki temu łatwiej zdobyła się na odwagę. Pod drewnianymi ścianami, pełnymi smrodliwych zacieków tu i ówdzie piętrzyły się kłębowiska szmat, ale ona już tego nie zauważała. Napięta i równie drżąca jak struna wpatrywała się w postać, jaka wyrosła przed nią. W mężczyznę. Czarny Grzbiet. W łowcę. Czarna maska zamiast twarzy i przepastna ciemność w miejscu oczu. Wiedźma przygryzła spierzchnięte ze strachu usta, wysiliła się na spokojny oddech.

– Kim jesteś? Czego ode mnie chcesz? – głos ma jeszcze udawany, pewny. Ta pewność chwieje się, gdy milcząca postać sięga pod aksamitną ciemność płaszcza i rzuca niewielki przedmiot pod jej nogi. Na brudnej ziemi zaułka, tuż obok stóp kobiety ląduje zasuszony palec z sygnetem. Srebro zaśniedziało, śmierć odebrała mu naturalny blask, ale wzór jest wciąż wyraźny. Jedna, duża litera. E. Jak Eckhard. Zna ten pierścień.

Tamsin z cichym jękiem zakrywa usta dłońmi i cofa się, bezwiednie, jakby można było uciec od tej mieszanki żalu, strachu i wstrętu jaki ją ogarnia.

– Ty! Ty go zabiłeś. – szepce bardziej niż mówi, przez ściśnięte gardło z trudem przechodzą słowa. Nie ma odpowiedzi.

– Załóż to i chodź ze mną. – mężczyzna rzuca jej knebel. Żadnych wyjaśnień. Nic. A ona boi się coraz bardziej i coraz mniej jednocześnie.

– Oszalałeś? – ale to nie on, to ona oszalała. Bo patrzy w tę maskę, w gładkie, nieruchome rysy, ciemność spowijającą tajemnicę i truchleje z przerażenia. Nie dlatego, że ukryty pod nią mężczyzna z łatwością mógłby ją skrzywdzić. Nie, z serca dziewczyny wypełza lęk, o którym nie potrafi zapomnieć. Materializuje się pod postacią tych idealnych, wykutych kształtów. Obcych i bezimiennych jak ci, których dawno temu doprowadziła do śmierci. Wyobraźnia podsuwa jej obraz wykręconych z bólu trzewi, półotwartych spienionych ust, wykrzywionych groteskowo rysów, wreszcie śpiących, zamkniętych na zawsze powiek. Wszystko to widzi pod tą maską i klęka. Bo jest jeszcze przepowiednia, a w niej ptak i dawna wina. Są też przyjaciele, kilkanaście oddechów za nią, gotowi przybiec i rozlewać krew w jej obronie. Nie wolno do tego dopuścić. Ręce drżą jej lekko, ale podnosi materiał i zawiązuje sobie na ustach. W tej samej chwili dwóch mężczyzn pojawia się znikąd, kątem oczu widzi tylko jak podchodzą do niej od tyłu. Zaraz też czuje silny chwyt, który stawia ją na nogi. Inny związuje za plecami ręce. Ciasno, boleśnie. Nie pada żadne słowo, ale właściwie nie ma to znaczenia. Lada moment dotrą tu towarzysze, ale jej, pojmanej wiedźmy już nie będzie.

 

Później mogła przypominać sobie ostatni, spędzony zwyczajnie dzień. Poranny spacer z Hermanem, pierwszy i być może ostatni. Późniejszą wyprawę do gospody, której nazwy za nic nie potrafiła sobie przypomnieć. Tylko fakt, że właścicielem był kłamliwy niziołek. Pamiętała lekką atmosferę, żarty z Einharda unikającego umizgów mężczyzny udającego kobietę, który zresztą kobietą okazał się w rzeczywistości. Pamiętała późniejsze walki na ringu. Niemające już nic wspólnego z lekkością, ani zabawą. Brutalne i krwawe. Śmiertelne. Pamiętała triumf zwycięskiego rycerza i przedzieranie się przez rozochoconych bywalców karczmy do tylnych drzwi. Samotną walkę o uciekające życie przegranych, gdzieś w ciemnym rynsztoku. Wracało to do niej fragmentami jak obrazy z cudzego życia, pośród których próbowała odnaleźć coś własnego. Potem był powrót do “Kota o dziesięciu ogonach” i odkrycie, że Aime zniknęła. Teraz nawet nadzieja, że nie stała jej się żadna krzywda, że dotarła wreszcie do ojca i domu wydawała jej się wyblakła i wyprana z emocji.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s