Zgasłe światła, tchnienia szeptów otulają cię do snu.
Smętne jęki, zblakłe cienie otaczają jasny grób.
Ponad tobą wzgórza puste, dudni zimno obcy wiatr
Biały jeździec zastygł w grozie pośród miękkich traw.

Nie śpiewała matka z żalu, gdy ostatni przebrzmiał dech
Kruche palce zaciskały na kamieniach zmarłą pierś.
Zniknął ból i strach odpłynął między rozgniewane zjawy
Władcy rozkaz pamiętają, ziemny lud zamurowany.

Puste świecą oczodoły w białolicych czaszkach
Widma śmieją się złośliwie, linia króla zgasła
Wiotka droga wapiennymi ciągnie się wzgórzami
Nikt już o niej nie przestrzega poza pieśniarzami.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s